Minęło "trochę" czasu od mojego ostatniego wpisu, poprzedni rok spędziłam na najwyższych obrotach, a doba ma niestety tylko 24 godziny. Byłam tak pochłonięta swoimi zajęciami, że zaniedbałam ten mój wirtualny kącik.
Muszę jednak przyznać, że nie żałuję, gdyż zdobyłam ogromne doświadczenie, poznałam kilkoro malutkich i troszkę większych ludzi, którzy nauczyli mnie inaczej patrzeć na świat i doceniać każdy dzień. To ja miałam im pomagać, uczyć, "prostować" jednak ile razy wracam wspomnieniami do tego czasu uświadamiam sobie mocniej, że to oni uczyli mnie. Z bólem serca musiałam się z nimi rozstać, żeby osiągać nowe życiowe etapy. Za wszystko jestem wdzięczna, niczego nie żałuję.. no, może poza rozstaniem z moimi dzieciakami.. i młodzieżą też. ;)
teraz jestem "wolniejsza", więc będę aktywniej pielęgnować małgolandiowy świat ;)
W związku z tym, że nie mogę rozstać się z maszyną, moja "radosna twórczość" w dużej mierze poświęcona będzie uszytkom.
NA pierwszy ogień prezentuję Wam towar najbardziej chodliwy ostatnimi czasy... girlandy z imionami dziecięcymi.
Dziś przedstawiam Wam Emila w towarzystwie tiulowych pomponów.
Wszystkie rzeczy i wiele więcej do obejrzenia u
Dziś wyjątkowo więcej słów niż zdjęć...
promisss ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz