Od dawna nosiłam się z zamiarem decupageowania, ostatnio nadarzyła się ku temu okazja więc dlaczego z niej
nie skorzystać ;)
I jak się okazało - bardzo mi się spodobało ;)
Napotkałam kiedyś na instrukcję obsługi i przyznam, że bardzo mnie ona zniechęciła, gdyż według niej technika ta jest wysoce skomplikowana i kosztowna co okazało się całkowitą nieprawdą...
Jest to technika lekka i przyjemna a do tego może być ekologiczna - bo jak wielu rzeczom można dać drugie życie "oklejając"
je tu i tam ;)
Ofiarą mojego prototypowania padły : butelka z piwka
dobrego - ajakże - z ładnym koreczkiem (na nalewkę będzie
w sam raz;), wyszczerbiona szklanka, która stała
się swiecznikiem i mój zeszyt z tajnymi recepturami
(z Calvin'a Kleina stał się CooKbookiem;)