Od czasów pracy w Starej Mydlarni miałam ochotę spróbować własnoręcznie zrobić musujące kule do kąpieli, te mydlarniowe były smakowicie pachnące i wyglądające, a że firma chwali się ekologicznymi i prostymi recepturami postanowiłam poszukać takowej w internecie. Jak się okazało wujek Gugl zna wiele przepisów na takie właśnie kule. Większość przepisów (jak nie wszystkie) w swoim składzie posiadają tłuszcz stały - olej kokosowy, niestety ja nie posiadałam takowego, a niecierpliwość nie pozwoliła mi czekać na paczkę ze sklepu internetowego. Poczarowałam więc trochę nie będąc pewna efektu końcowego...
jak dla mnie najbardziej czytelny i przydatny stał się przepis ze strony www.dziecisawazne.pl, a mianowicie:
- 200 g sody spożywczej,
- 100 g kwasku cytrynowego,
- 40 g pełnego mleka w proszku,
- 10 g olejku z pestek winogron,
- 30 g tłuszczu kokosowego albo innego tłuszczu stałego,
- mała buteleczka olejku eterycznego,
- odrobina suszu, przyprawy, skórek czy płatków roślinnych.
Użyłam więc wszystkich suchych składników o jakich była mowa w przepisie, a tłuszcze zastąpiłam znajdującym się akurat pod ręką olejkiem do masażu. Oprócz suchych składników nie stosowałam się do żadnych proporcji, po prostu dolewałam i mieszałam, dolewałam i mieszałam, aż uzyskałam konsystencję mokrego piasku.
Podzieliłam masę na kilka części i wymieszałam je z różnymi składnikami - solami do kąpieli, skórką pomarańczową i listkami zielonej herbaty.
Następnie napotkałam następną przeszkodę... Wszędzie piszą o napełnianiu masą silikonowych foremek albo specjalistycznych przyrządów... Na szczęście z pomocą przyszły oprawki z podgrzewaczy. Na dno każdego wsypałam różności m.in. wcześniej wspomniane sole, listki, oraz kawior do kąpieli. Niestety po wyschnięciu okazało się, że jest problem z wyciągnięciem... W akcie desperacji cążkami rozcięłam każdą "foremkę" i wyciągałam po kolei, lecz już bez trudu moje pastylki, jak się okazało były ładnie zbite, nie kruszyły się, a co najlepsze - wyglądały i pachniały lepiej niż sklepowe!! ;D
chwalę się prototypami, następne będą już z masłem kokosowym ;)
Dopowiem jeszcze, że sprawdzałam, kule musują jak powinny ciesząc wszystkie zmysły. W najbliższym czasie planuję poeksperymentować z dodatkami, no i zakupię silikonowe foremki ;)
No i to wszystko bez konserwantów, parabenów i innych silikonów ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz